Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Sierpień2 - 0
- 2014, Lipiec3 - 0
- 2013, Sierpień14 - 0
- 2013, Lipiec15 - 2
- 2013, Czerwiec18 - 4
- 2013, Maj15 - 1
- 2013, Kwiecień9 - 0
- 2013, Luty16 - 1
- 2013, Styczeń1 - 0
- 2012, Listopad2 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Wrzesień5 - 1
- 2012, Sierpień32 - 11
- 2012, Lipiec29 - 16
- 2012, Czerwiec17 - 12
- 2012, Maj19 - 4
- 2012, Kwiecień16 - 11
- 2012, Luty8 - 7
- 2012, Styczeń22 - 22
- 2011, Grudzień17 - 2
- 2011, Listopad12 - 3
- 2011, Październik7 - 0
- 2011, Wrzesień8 - 1
- 2011, Sierpień19 - 1
- 2011, Lipiec6 - 1
- 2011, Czerwiec16 - 0
- 2011, Maj13 - 6
- 2011, Kwiecień15 - 6
- 2011, Marzec16 - 5
- 2011, Luty12 - 2
- 2011, Styczeń3 - 0
- 2010, Październik1 - 0
- 2010, Wrzesień7 - 0
- 2010, Sierpień6 - 0
- 2010, Lipiec9 - 0
- 2010, Czerwiec7 - 0
- 2010, Maj2 - 0
- 2010, Kwiecień17 - 0
- 2010, Marzec3 - 0
- DST 215.59km
- Czas 10:48
- VAVG 19.96km/h
- Sprzęt Merida Matts
- Aktywność Jazda na rowerze
Sternfahrt 2012
Niedziela, 3 czerwca 2012 · dodano: 03.06.2012 | Komentarze 1
wyjazd rowerami o 00:15 z placu Lotników. Na starcie zjawiło się około 25 rowerzystów. Tempo, no co mogę napisać... było troche ***jowe. Okej miała być spokojna jazda ale jechanie 11 km/h na płaskim odcinku to mała przesada. W pewnym momencie się wk***iłem to wyrwałem, za mną Adi i jego brat to czekaliśmy około poł godziny na moście przed Eberswalde. W Berlinie odłączyliśmy się od grupy RSa i pojechaliśmy zwiedzać miasto. Główne zabytki i miejsca zaliczone, pare fotek jest. Pojechaliśmy na lotnisko i wtedy zaczęło się najgorsze. Zaczął padać deszcz... wtedy zniszczyły się plany na powrót rowerami do Szczecina( to juz druga pod rząd dalsza wycieczka na której daje dupy i nie wracam rowerem- oby ostatnia). Jeszcze troche myślałem czy nie polecieć w ten deszcz ale ostatecznie odpuściłem. Godzina robiła się juz troche późna to obraliśmy kierunek dworzec- nie wyobrażacie sobie tego ździwienia jak się okazało ze jesteśmy nie na tym dworcu co trzeba. Nie dość, że ten kureski deszcz to jeszcze jesteśmy w czarnej dupie i nie wiemy gdzie jest drugi dworzec. Jeździliśmy w kółko, chyba w każdą możliwą stronę ;( Po 1,5 godzinie jazdy no i w przypadku kolegi chodzenia ( nieszczęsnik złapał kapica i musiał prowadzić rower) po miescie ukazał się wkońcu- nazwy nie umiem podac ale coś w tym guście: GezundbremenHaufBahnhof cos takiego ;p
Tu kolejne rozczarowanie bo oczywiście byliśmy za późno i nie było już miejsc na rowery ;/ Kolejne 1,5 godziny czekania bez sensu na dwrocu i wkońcu do domu. Caly spocony, mokry, przemarzniety i ogólnie wku*iony bo wydałem 9 Euro na pociąg jeszcze rzucając ku**ami pod nosem wracam do domku ;)
Sory za źłą gramatyke ale już mi się nie chce zmieniać
ogólnie wyjazd troche do dupy ;p nie moge przeżyc tych 9 eurosów