Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Sierpień2 - 0
- 2014, Lipiec3 - 0
- 2013, Sierpień14 - 0
- 2013, Lipiec15 - 2
- 2013, Czerwiec18 - 4
- 2013, Maj15 - 1
- 2013, Kwiecień9 - 0
- 2013, Luty16 - 1
- 2013, Styczeń1 - 0
- 2012, Listopad2 - 0
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Wrzesień5 - 1
- 2012, Sierpień32 - 11
- 2012, Lipiec29 - 16
- 2012, Czerwiec17 - 12
- 2012, Maj19 - 4
- 2012, Kwiecień16 - 11
- 2012, Luty8 - 7
- 2012, Styczeń22 - 22
- 2011, Grudzień17 - 2
- 2011, Listopad12 - 3
- 2011, Październik7 - 0
- 2011, Wrzesień8 - 1
- 2011, Sierpień19 - 1
- 2011, Lipiec6 - 1
- 2011, Czerwiec16 - 0
- 2011, Maj13 - 6
- 2011, Kwiecień15 - 6
- 2011, Marzec16 - 5
- 2011, Luty12 - 2
- 2011, Styczeń3 - 0
- 2010, Październik1 - 0
- 2010, Wrzesień7 - 0
- 2010, Sierpień6 - 0
- 2010, Lipiec9 - 0
- 2010, Czerwiec7 - 0
- 2010, Maj2 - 0
- 2010, Kwiecień17 - 0
- 2010, Marzec3 - 0
- DST 125.60km
- Czas 06:36
- VAVG 19.03km/h
- Sprzęt Merida Matts
- Aktywność Jazda na rowerze
Dzień 3
Poniedziałek, 2 lipca 2012 · dodano: 03.07.2012 | Komentarze 1
Kolejna ciężka noc, znowu burza... Spałem jakieś 2 godziny. Trasa: Hel- Władysławowo- Puck- Rumia- Gdynia- Sopot- Gdańsk. Dziś w planach lajtowa jazda, czyli zwiedzanie Trójmiasta. Powiem tak Gdańsk, to jedno z ładniejszych miast jakie widziałem. Dużo ścieżek rowerowych i sporo ładnych uliczek. Za to Gdynia to najgorsze miasto przez jakie w życiu przejeżdżałem. Drogi rowerowe które w dziwny sposób kończą sie po 10 metrach, po czym nagle zaczynają się na środku chodnika, tak że nie wiadomo jak na nie wjechać. Dodatkowo same zakazy dla rowerów( być może, że były one w Sopocie- bo nie zauważyłem, kiedy do niego wjechałem) 
Stadion
© TomekSzczecin
Planowałem sobie, że z Gdańska pojade jeszcze na Poznań. Ale 2 kapcie o wszystkim mnie już przekonały. Nie wiem jak i nawet w którym miejscu przebite zostały dętki. Dziura, w zasadzie to dziurka była taka mała, że nie mogłem jej zlokalizować. Dało się jechać ale trzeba było co jakieś 30 min stawać i podymać troche pompką. Ostatecznie po zwiedzaniu pojechałem na PKP i pociągiem wróciłem do Szczecina. Gdyby nie pomoc nie wszedł bym z rowerem. Nie pomyślałem, żeby zdjąć sakwy i wejsc z tyle ważącym rowerm, pod tak wysokie schodki to nie lada wyzwanie. Dodatkowowo rower ledwo wszedł na szerokośc przez te zapyziałe drzwi. Z wyjściem tez był probłem. Zdjąłem 2 boczne sakwy ale rower i tak swoje ważył. Razem z nim przez wyjscie nie mogłem sie przecisnąc, postawić na ziemi tez nie mogłem bo nie dało rady sie tak wychylić(na peron miałem jakies pół metra i weź tu człowieku bądź mądry). Ostatecznie prawie wyjebałem sie razem z rowerem i skacząc udało mi się wyjść ;P te nasze PKP....
Ogółnie podsumowując to teraz jak będe planował jakąś dłuższa wycieczkę to na pewno nie będe katował się pierwszego dnia. Bo później jest bardzo ciężko